Do niedawna tzw. zarządzający transportem (wymagany przez prawo w każdej firmie transportowej) często był tylko “figurantem”. Niejednokrotnie jeden posiadacz certyfikatu kompetencji zawodowych pełnił wirtualnie rolę zarządzającego transportem w wielu firmach. Teraz to już nie jest takie proste. Dużo łatwiej o utratę dobrej reputacji, a nowelizacja przepisów pozwala nakładać na zarządzającego karę nawet do trzech tysięcy złotych w trybie administracyjnym np. za nieprawidłową organizację pracy kierowcy.  Jeśli sprawdzą się zapowiedzi służb odnośnie regularnych kontroli dotyczących zdolności wykonywania tego zawodu na terenie Unii Europejskiej, liczba osób zarządzających może się znacząco zmniejszyć.

W ostatnich latach dostęp do zawodu przewoźnika uległ dużym zmianom. Kandydat na właściciela firmy transportowej musi spełnić szereg warunków, aby prowadzić w krajach Unii Europejskiej transport drogowy. Pierwszym z koniecznych elementów jest posiadanie dobrej reputacji przedsiębiorcy. Nie jest ona, jak mogłaby świadczyć nazwa, jedynie pozytywną opinią, jaką cieszy się przyszły przewoźnik. To jasno sprecyzowany wymóg świadczący, iż dana osoba nie jest skazana za poważne przestępstwa ani nie ciążą na niej sankcje za poważne naruszenie – mówi Łukasz Włoch, ekspert główny Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK). – Przyszły przewoźnik musi również mieć minimalną zdolność finansową, konieczną do zapewnienia właściwego rozpoczęcia działalności i należytego zarządzania oraz rzeczywistą i stałą bazę firmy. Ostatnim wymaganiem narzuconym przez unijne przepisy są odpowiednie kompetencje zawodowe do prowadzenia działalności transportowej, potwierdzone certyfikatem. Jednak przewoźnik ma pole manewru. Nie musi sam dysponować tymi umiejętnościami, jeżeli wskaże osobę, która posiada taki dokument i będzie pełnić w firmie funkcję tzw. zarządzającego transportem. Warunkiem jest, aby ta osoba w sposób rzeczywisty i ciągły zarządzała operacjami w zakresie przewożenia towarów w danym przedsiębiorstwie – dodaje.

Jak zostać zarządzającym transportem?

Zarządzający powinien posiadać niezbędną wiedzę z zakresu obejmującego zarówno transport krajowy, jak i międzynarodowy. Wiedzę tę potwierdza wskazanym certyfikatem, który zdobywa, zdając egzamin sprawdzający. Egzamin organizowany jest w różnych miastach Polski kilka razy w miesiącu przez Instytut Transportu Samochodowego. Składa się z części testowej i praktycznej. Przed przystąpieniem do egzaminu, którego łączny koszt wynosi 800 zł, warto skorzystać z udziału w szkoleniach przygotowujących, które są dobrowolne i nie stanowią obowiązkowego warunku w drodze do uzyskania certyfikatu. Sam Instytut Transportu Samochodowego nie organizuje takich szkoleń, ale jest wiele ośrodków, które pomagają w przygotowaniu do egzaminu – wyjaśnia Łukasz Włoch. Ich wykaz znajduje się na stronie ITS: www.its.waw.pl

Kto może pełnić funkcję zarządzającego transportem?

Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1071/2009 z 21 października 2009 r. ustanawiającym wspólne zasady dotyczące warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego i uchylającym dyrektywę Rady 96/26/WE, oprócz właściciela firmy, funkcję menedżera transportu pełnić może również: pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę, dyrektor, udziałowiec oraz inna osoba zarządzającą transportem na podstawie odrębnej umowy. Podejmując taką współpracę należy pamiętać, że „zewnętrznego” menedżera transportu obowiązują pewne limity dotyczące liczby obsługiwanych firm oraz łącznej ilości pojazdów znajdujących się w ich posiadaniu. Zarządzający może kierować operacjami transportowymi maksymalnie czterech różnych przedsiębiorstw, realizowanymi za pomocą połączonej floty, liczącej ogółem nie więcej niż 50 pojazdów – tłumaczy ekspert.

A co w sytuacji, gdy któryś z limitów zostanie przekroczony?

Może to oznaczać, że któraś z firm „obsługiwanych” przez zarządzającego nie spełnia wymogów koniecznych do działania na rynku transportowym UE. Zatem również w gestii przewoźnika wynajmującego usługi zarządzania transportem powinno być sprawdzenie, czy dany zarządzający może przyjąć na siebie kolejne obowiązki – wyjaśnia Łukasz Włoch z OCRK.

Uwaga! Limity dotyczą również innych form „zatrudnienia” (np. umowa o pracę, udziały) i są liczone łącznie, jeśli z jedną z obsługiwanych firm zarządzający podpisał odrębną umowę świadczenia usług (np. umowę zlecenie).