Niemcy dysponują jednym z bardziej złożonych systemów poboru opłat w Europie. Dodatkowo niebawem wejdą tam w życie poważne zmiany, na których temat niemiecki rząd wciąż wypowiada się jedynie zdawkowo.

Na to, ile kierowca zapłaci za przejazd drogami w Niemczech, składa się kilka czynników. Sam system jest nieco bardziej skomplikowany niż w innych krajach, dlatego warto zacząć od wyjaśnienia najistotniejszych reguł.

Za co płacimy?

W Niemczech płacimy przede wszystkim za tonaż. Jest to niezwykle ważna informacja, ponieważ dopuszczalna masa całkowita (DMC) pojazdu objętego opłatami w Niemczech różni się od polskich regulacji. Poruszając się autostradami nad Wisłą zapłaci każdy samochód o DMC powyżej 3,5 t. Tymczasem po przekroczeniu zachodniej granicy limit DMC wzrasta do 7,5 t.

Kolejna różnica względem Polski to uzależnienie stawki od liczby osi pojazdu. U nas to kryterium nie ma znaczenia. Tymczasem w Niemczech pojazdy samochodowe dzielone są na trzy kategorie: 3-osiowe, 4-osiowe oraz te, które mają ponad 5 osi. W ramach wspomnianych zmian w prawie, właśnie na tym polu szykują się najpoważniejsze podwyżki. W przypadku pojazdów 4-osiowych w kategorii Euro VI, od stycznia 2019 roku nastąpi wzrost o 60% w porównaniu z obecnymi stawkami i jak poinformował TLN, będzie wynosić 0,187 EUR za kilometr. To prowadzi do kolejnego czynnika decydującego o wysokości opłaty, czyli kilometrażu.

Myto jako opłata publiczna jest zwolniona z podatku VAT. Jest on pobierany wówczas, gdy firma transportowa kosztami myta obciąża zleceniodawców. Zwrot może być dokonany w formie elektronicznej za okres od trzech miesięcy do roku. W przypadku floty dostępne są specjalne kody, które należy zawrzeć we wniosku, oznaczające m.in. paliwo, wydatki związane ze środkami transportu, opłaty drogowe czy koszty podróży.

Za co będziemy płacić?

Według informacji napływających zza zachodniej granicy, przyszłoroczna opłata drogowa ma składać się z trzech elementów: opłaty za infrastrukturę, za zanieczyszczenie powietrza i za hałas. Nieznane są jeszcze szczegóły, natomiast już od lipca znacznie zwiększył się zakres dróg objętych opłatami. Dotychczas firmy transportowe musiały płacić za poruszanie się po niemieckich autostradach i części dróg szybkiego ruchu, które łącznie liczyły 13 500 km. Tymczasem od tegorocznych wakacji rząd objął system poboru opłat także ok. 40 000 km wszystkich dróg krajowych (tzw. BundesStrassen). Wraz ze wspomnianymi wcześniej podwyżkami za każdy przejechany kilometr ma to zapewnić gospodarce ok. 4,2 mld EUR w ciągu najbliższych trzech lat. Pieniądze te Federalne Ministerstwo Transportu planuje przeznaczyć na poprawę jakości niemieckiej infrastruktury.

System naliczania opłat

Obecnie poborem opłat drogowych w Niemczech zajmuje się niezmiennie od 2005 roku Toll Collect. Umożliwia uiszczanie należności automatycznie lub ręcznie. Pierwszy sposób bazuje na systemach GPS i GSM i uwzględnia posiadanie urządzenia pokładowego. Trasa określana jest bezprzewodowo, a następnie, w połączeniu z informacjami o pojeździe, wyliczana jest konkretna kwota. Opłaty można realizować z góry lub z dołu. W przypadku firm transportowych najczęściej wybiera się opcję „post-pay”, którą wybrać można np. korzystając z karty paliwowej Shell, ponieważ wszystkie należności sumowane są w fakturze zbiorczej.

Ważną informacją w kontekście wprowadzanych przez rząd zmian jest fakt, że nie trzeba będzie wymieniać dotychczasowych urządzeń pokładowych. Wystarczy jedynie aktualizacja, która dokona się automatycznie. Sposób ręczny realizowany jest w terminalu stacjonarnym (3500 urządzeń w Niemczech) lub online poprzez stronę Toll Collect.

Nowości na niemieckich drogach

W związku z opisywanymi wcześniej zmianami dotyczącymi rozszerzenia poboru opłat o wszystkie drogi krajowe, trwa montaż specjalnych słupów kontrolnych, które mają na celu weryfikację, czy dany pojazd uiścił opłatę za przejazd. Ma to być dodatkowe narzędzie kontroli, jakie prowadzone są przez Federalny Urząd Transportu Drogowego (BAG) na drogach federalnych.